artykuły

Szczupakowe przypony

Szczupakowe przypony

Tekst i zdjęcia: Mirosław Pieślak

Niby wszyscy wiedzą, że szczupak ma ostre zęby i przecina żyłkę w mgnieniu oka. Jednak nad wodą wielokrotnie spotkałem wędkarzy z tzw. „kocią mordą”, rzucających pełne zdziwienia „obciął!”.

Aby uniknąć takich sytuacji, warto zabezpieczyć się zanim szczupak obetnie naszą muchę. Jest kilka sprawdzonych patentów, które warto zastosować.

Na początek pamiętajcie, aby szczupakowy przypon w najsłabszym miejscu nie przekroczył wytrzymałości 30 funtów, czyli ok. 13,5 kg. Dlaczego?

Dlatego, że lepiej zerwać muchę (zwłaszcza na zaczepie) niż urwać linkę. Zdecydowana większość linek szczupakowych, które są obecnie na rynku posiada wytrzymałość właśnie ok. 30 funtów. Z tego powodu nasz zestaw musi posiadać „zawór bezpieczeństwa” w postaci tzw. class tippet, czyli odcinka przyponu, który determinuje wytrzymałość naszego zestawu. Jak długi powinien być przypon?

To zależy od tego, jaką linką łowimy i jak głęboko chcemy prowadzić muchę.

Jeśli łowimy głęboko, linką szybko tonącą, to cały przypon powinien mieć między 0,8-1,2 m. Jeśli łowimy linką intermediate lub pływającą, a muchy nie chcemy topić zbyt głęboko, przypon powinien mieć 1,8-2,5 m długości. Jeśli łowię linką pływającą, a muchę chcę zatopić przy wolnym prowadzeniu na np. 2 metry, stosuję dłuższy przypon, w granicach 2,7-3,3 m. Długość końcówki przyponu, która chroni przed zębami, według mnie powinna mieć między 30 a 50 cm. Zbyt krótkie przypony, takie w przedziale 15-20 cm potrafią w całości zniknąć w szczupaczej paszczy metrowej ryby. Lepiej nie doświadczyć tego na własnej skórze, bo czym się to może skończyć, pisałem na początku tekstu.

Przed zębami zabezpieczy nas przypon metalowy, z hard mono lub grubego fluorocarbonu. Osobiście wierzę w przypony metalowe i takie głównie stosuję. 

Hard mono – to nic innego jak gruba żyłka monolityczna, w rozmiarze 0,6-1,2 mm. Jej działanie antyzębowe to przede wszystkim grubość. Jej zaletą jest duża sztywność (mało się plącze) i niewielka waga – nie dociąża much.

Fluorocarbon – tu stosujemy średnice między 0,45-0,70 mm. Fluorocarbon jest twardszy od żyłki i dużo bardziej odporny na ścieranie. Jest też cięższy od zwykłej żyłki monolitycznej, dzięki czemu szybciej tonie. Współczynnik załamania światła sprawia, że również jest mniej widoczny w wodzie.

Przypony metalowe – tu wybór mamy spory. Możemy stosować gotowe przypony, produkowane głównie dla spiningistów, lub kupować stalową linkę na metry i samemu robić z nich przypony. Z mojej praktyki wynika, że najlepiej sprawdzają się dwa warianty: przypony z „monolitycznego” drutu, tj. nie plecione, z pojedynczego włókna, bez otuliny. Tu polecić mogę serię Dragon Titanium jako gotowe przypony, lub American Fishing Wire z serii Titanium Tootproof. Ta ostatnia seria dostępna jest również w odcinkach 4,6m do samodzielnego montażu i w różnych grubościach – od 10 do 100 lbs. Drugi wariant to linka pleciona, ale w grubej plastikowej otulinie – np. dostępna na szpulach Vision Pike Wire. Występuje w kilku grubościach: 15, 20 lub 35 lbs. Na szpulę nawinięte jest 6 metrów. Wystarczy obciąć interesujący nas odcinek, złożyć w pętlę końcówkę, pięciokrotnie owinąć i zalaminować podgrzewając zapalniczką. Zwykle z jednej strony zakładam agrafkę, aby wygodnie wymieniać muchy, a z drugiej albo robię zwykłą pętlę do której wiążę żyłkę, albo zakładam krętlik i dopiero do niego przywiązuję żyłkę. Linkę tę można również wiązać, nawet na supeł, bez podgrzewania i laminowania.  Jej plusem jest możliwość skonstruowania dowolnej długości przyponów. Jest też miększa od przyponów nie plecionych.

Written by - - 485 Views