artykuły

Ja też łowiłem na March Brown-a

Ja też łowiłem na March Brown-a

Mucha legenda. Znana i stosowana od stuleci. Popularna od lat również w Polsce. Co powiedzą o niej koledzy muszkarze?

Józef Jeleński

W 60-tych latach, kiedy już przestałem łowić na bambusową wędkę, bo już zacząłem chodzić do liceum i mama sprawiła mi dwuczęściową klejonkę, a przyjaciel ojca namówił go, żeby mi dokupił kilkanaście much, abym mógł je urywać bezkarnie na krzakach, nie było problemu z zakupem muszek wiązanych na hakach Mustad, a produkowanych przez spółdzielnię wędkarską z Krakowa. Dopiero znacznie później doszło do mnie, że spółdzielnia dawała pracę wdowom po przedwojennych muszkarzach, czyli oficerach, urzędnikach i ogólnie przedstawicielach inteligencji, wymiecionych zawieruchą wojenną na tamten świat. Nie było wtedy problemu z zakupem na sztuki lub na “półtuziny” March Brown w wersji Male, Female, Silver, Spider, a nawet wersji “łososiowych” w sklepie na Siennej w Krakowie. Ta obfitość musiała mieć korzenie w popularności muszek “zajęczatych” jak je ogólnie nazywano, bo można je było znaleźć w dużych proporcjach nie tylko w pudełkach ówczesnych muszkarzy, ale i w pozostałych pamiątkach po przedwojennych muszkarzach. Nie tylko w pudełkach z muszkami, ale i na ilustracjach w licznych przedwojennych katalogach oraz w amerykańskim poradniku wykonywania muszek, używanym przez młodzież YMCA w Krakowie, dla zarobienia na opłacenie lokum lub opłaty za kurs języka angielskiego w tej organizacji, tuż po wojnie. Jeszcze z początkiem lat 70-tych, gdzieś przy Uściu Solnym, gdzie mnie przyprowadziła konieczność jakichś badań odcinków doświadczalnych nawierzchni zużlowych, herbatę piliśmy w domku letnim wędkarza, okazało się takiego, który specjalnie tam taki biedniuteńki domek sobie wystawił. Jak dowiedziałem się, że muszkarz – spytałem co i na jakie muszki łowi. Odparł, że wyłącznie klenie i na przeróżne muszki, po czym otwarł pudełko i oczom moim ukazały się poukładane w równiuteńkie rzędy wyłącznie March Brown wszelkiej maści i rozmiaru. 

Łowiąc na mokrą muszkę , nie było problemu z wyborem muszki kierunkowej, był to zawsze jakiś March Brown. Problemem było zagadnienie co zawiązać na skoczku, jeśli drugi March Brown z jakichś względów – na przykład poznawczych, sportowych, czy ze zwykłego widzimisię – nie wchodził w rachubę. Wtedy ja stosowałem Red Spinner, Hofland’s Fancy lub Wickham’s Fancy – tę ostatnią stosuję do dzisiaj. No a popularność mokrej March Brown “przydusiła” dostępność innych, podobnych muszek takich jak Invicta, serie Mallard and…, Grouse and… itp. A na suchą March Brown nigdy nie łowiłem…

 

Mirosław Pieślak

Dla mnie March Brown, jako mucha „użytkowa“, to przede wszystkim mokra wersja spider. Stosuję ją z powodzeniem, od wielu lat, w wodach całego świata. Zarówno w rzekach, kanałach,  jak i na jeziorach. Najbardziej lubię łowić na wersje z malutkim złotym, srebrnym lub miedzianym koralikiem przy główce, ot takim 2-2.5mm w zależności od rozmiaru haczyka. Zwykle mam te muchy w rozmiarach 8-14. Są bardzo uniwersalne. Idealnie sprawdzają się na Bobrze, Dunajcu, Sanie, Łupawie, rzekach nizinnych, czy w trakcie łowienia wzdręg i płoci na jeziorach. Proste i skuteczne. Uważam, że każdy powienien mieć je w pudełku. Podobnie March Brown Nymph będący „skrzyżowaniem“ dwóch kapitalnych much – Pheasant Tail Nymph z Hare’s Ear, to mucha bez której lepiej nie ruszać nad wodę.

 

Przemek Lisowski

March Brown to jedna z najbardziej znanych much i nie będę ukrywał, że darzę ją ogromna sympatią. Powód jest prozaiczny – jakieś 30 lat temu, na Czarnej Hańczy, złowiłem na nią swojego pierwszego, wymiarowego pstrąga. W późniejszym okresie mojej muszkarskiej „kariery” także wielokrotnie zdarzało mi się sięgać po tą niepozorną muszkę. Zawsze jednak była to jej mokra wersja. Doprawdy nie wiem dlaczego nigdy nie sięgałem po March Brown-a łowiąc na suchą muchę. Początkowo mokry March Brown dyndał na troku przy połowie na streamera, potem przekonałem się, że mokra mucha nie musi być dodatkiem do muchy kierunkowej i automatycznie March Brown zaczął przynosić mi coraz więcej ryb. Nie ma co ukrywać, że March Brown we wszystkich swoich wariacjach jest dla mnie muchą wybitnie pstrągową, choć czasem stosuję ją też przy połowie kleni. Jako ciekawostkę mogę dodać, że udało mi się przy jej pomocy pojmać w Indiach kilka niewielkich mahseerów. W Nowej Zelandii usiłowałem łowić na March Brown-a tamtejsze potokowce, w arcytrudnej rzece Oreti. Nic nie złowiłem, ale jedna ryba podniosła się do zaprezentowanej jej mokrej imitacji. Dziś domyślam się jakie błędy wtedy popełniłem, ale to już zupełnie inna historia. 

 

Igor Glinda

Ta klasyczna mucha, choć praktycznie nie występuje na wodach, na których najczęściej łowię, to jej imitacja jest ciągle w pierwszym rzędzie muszek w moim pudełku. W szczególności lato i letnie wyloty chruścika to czas, kiedy mokra imitacja March Brown-a jest bardzo skuteczna. Jest też krótki okres wiosny, kiedy na skoczka w zestawie z małym streamerem, to właśnie mokra wersja potrafi sprowokować pstrągi do barania. Również na wodach stojących podczas letnich wieczorów March Brown i jego wariacje bywają bardzo skuteczne. 

 

Adam Sikora

Mam powiedzieć pięć zdań na temat March Brown? Jak?!!! Przecież o tym można napisać sporą książkę!!! No ok, spróbuję. 1 zdanie: to mistyczna mucha, którą można porównać chyba tylko do majowej jętki. 2. Kto nie spróbował na nią łowić, nigdy nie wstąpił do jej magicznego kręgu. 3.Potrafi zmusić do żerowania na powierzchni największe pstrągi, a jej dodatkową przewagą nad majówką jest to, że występuje nad wodą od kwietnia do początków czerwca. 4. Pomyślicie tu, że grubo przesadzam, kto widział tak późno March Brown-a nad wodą? Ano nie ma już formy subimago, ale przy opóźnionej wiośnie, możemy spotkać rankiem i wieczorem liczne spinnery i spenty. 5. Pamiętam taki czerwcowy wieczór na Czarnym Dunajcu… , gdy lipienie wyrywały sobie z pysków mojego spenta, ale o tym sza, jakby co, to nic nie wspominałem o spencie March Brown-a, bo to moja tajna mucha, a więc nawet jej zdjęcia nie zamieszczę (trochę oszukałem z tą ilością zdań, przepraszam).

Written by - - 271 Views