artykuły

Streamer-ek na koniec sezonu

Streamer-ek na koniec sezonu

Większości z nas łowienie na imitację nowo narodzonych ryb, które są łatwym łupem dla drapieżników, kojarzy się z okresem przełomu wiosny i lata. Większość ryb wczesną wiosną odbywa tarło i zaraz po tym wiele drapieżników zagląda na płycizny w poszukiwaniu drobnicy. Jest jednak ryba, która „zabawy dla dorosłych” odbywa odrobinę później, a jej potomstwo stanowi ważną bazę pokarmową, w szczególności dla pstrągów.

W połowie sierpnia podczas wizyty na górskim łowisku „Labska Pstruhova” czyli Szpindelowy Młyn (opisywaliśmy to łowisko w jednym z nr Sztuki Łowienia w art. Łukasza Łukasika), opiekun łowiska poinformował nas, że ryby są bardzo trudne do złowienia. Ponoć płycizny pokryte są drobnicą i ryby wypchane są małymi rybkami. Moja pierwsza reakcja na tą informację to ogromna radość. Małe rybki, aktywne duże ryby, mały streamerek i będzie jazda. 

Pierwsze godziny łowienia rzeczywiście nie wyglądały zbyt „różowo”. Mimo sporej ilości owadów pstrągi nie były zbyt aktywne, ten czas przeznaczyłem na próby łowienia lipieni na suchą muszkę, ale im bliżej popołudnia, tym było więcej zamieszania w przybrzeżnych trawach. Po kolejnym wybuchu wody, porzuciłem „lipany” i przeniosłem się nad jedną z przybrzeżnych płycizn. Co jakiś czas przybrzeżne trawy poruszały się jak by ktoś mieszał w nich wiosłem, a w powietrze wylatywały fale drobnicy. Widok żywcem wyciągnięty z wód nizinnych gdy szczupaki lub bolenie polują na ukleje.

Bez zastanowienia na koniec zestawu zamocowałem najmniejszego streamera jakiego miałem w pudełku,  3 centymetrowego „mudlerka”. Poczekałem kilka minut, kolejna fala latających rybek przeszła przy gałęziach zwisających do wody wierzb. Piękny pstrąg z powietrza zaatakował srebrzyste rybki. Moja „mucha” wylądowała tuż przy linii brzegowej, dwa szybkie pociągnięcia. Potokowiec ruszył za ofiarą i po kolejnych kilku pociągnięciach już był w powietrznej paradzie. Tego wieczoru złowiliśmy kilka kapitalnych potokowców, palii i okoni. 

Po kilku dniach byłem tam ponownie, w Polsce były to ostatnie dni sezonu pstrągowego. Przyjechałem uzbrojony w imitacje małych jasnych rybek, które w niewiarygodnych ilościach zalegały brzegi  karkonoskiego jeziora. Tym razem nie trzeba było czekać do wieczora, „koncert” trwał cały dzień. Łowienie jak na egzotycznych flats-ach. Po zlokalizowaniu ryby praktycznie każda dobra, precyzyjna prezentacja muchy kończyła się atakiem.

Te małe rybki to właśnie drobne strzeble.

Ostatnie dość mokre lato, wysoka woda i zalane przybrzeżne trawy pozwoliły na zdrowe tarło. Ilość tych rybek była nieprawdopodobna i wywoływała u lokalnych drapieżników swoisty amok. 

W Karkonoszach lato jest krótkie i ryby musiały jeść dużo, stąd też ich aktywność. 

Często spotykam się z opinią, że późnym latem, czyli pod koniec sezonu pstrągowego „na streamera to nie za bardzo”. Jak się okazuje, ryby wyczuwając zbliżającą się zmianę pór roku, wykorzystują nadarzającą się okazję do zbudowania „brzuszków” i przygotowują się do nadchodzącego tarła gromadząc zapasy. To świetny czas na dużego pstrąga.

Do połowu na lekkie, małe streamery w jeziorze używam wędki w klasie #6, z linką pływającą. Długi przypon, około dwóch długości wędki, na końcu przyponu  solidna  fluorokarbonowa żyłka    0.20 mm. Małe, nie obciążone muszki imitujące narybek. Wykonane z odrobiny flesza, białego koca, te z dużymi oczami działały najskuteczniej.

U nas sezon się już skończył, w czeskich Karkonoszach trwa do końca września, na jeziorze w Szpindlerowym Młynie łowić można do końca listopada. Po zakończeniu sezonu na potokowce można skoncentrować się na paliach, tęczakach i lipieniach, są również piękne okonie, które też wciągają chętnie streamer-ki.

Jeśli potrzebujecie więcej informacji na temat łowienia  na Labskiej Pstruhovej kontakt do przewodnika tartakflyfishing@gmail.com (facet mówi po polsku), lub – opiekun łowiska u którego można kupić zezwolenia. Milan Pavlik +420603900792.

 

Tekst i zdjęcia: Igor Glinda

Written by - - 674 Views