artykuły

Muzeum wędkarstwa muchowego

Muzeum wędkarstwa muchowego

International Federation of Fly Fishers (IFFF)

Przebywając w zeszłym roku w Montanie miałem niebywałą okazję do odwiedzenia głównej siedziby federacji, która szkoli i egzaminuje pasjonatów muchowego castingu oraz prowadzi wiele innych działań na polu muszkarstwa i ekologii.

Jedną z części działalności federacji jest prowadzenie muzeum wędkarstwa muchowego, obecnie w Livingston w Montanie. To co miałem okazję zobaczyć, zrobiło na mnie duże wrażenie. Począwszy od wielkiej, muchowej biblioteki z kilkoma tysiącami pozycji o wędkarstwie muchowym, poprzez ciekawe muchy, historyczny sprzęt, a kończąc na kącikach przeznaczonych pamięci znamienitych muszkarzy. Panująca w muzeum atmosfera nie przypomina Luwru, Ermitażu czy Prado, raczej muchowy gabinet u kolegi muszkarza na pięterku, choć zbiory dla muchowej braci są tu nie mniej interesujące, jak kolekcje płócien w czołowych muzeach świata dla wielbicieli malarstwa. Zapoznamy się tu z historią muszkarstwa, z ewolucją wędek bambusowych, zmianami w konstrukcji kołowrotków czy wprowadzaniu nowych materiałów do wiązania sztucznych much. Zaskoczyła mnie kolekcja przedstawiająca ewolucję belly boata, od metalowej puszki, przez różne dętki, na współczesnych modelach kończąc. Ciekawe są też imadełka i narzędzia do wiązania much, domowej roboty. Moją uwagę przykuł kącik poświęcony George’owi Grantowi, konstruktorowi  bardzo ciekawych plecionych much i wielu innych wzorów oraz innowacji. Grant był też prekursorem catch&release już od 1933 roku, ale to postać warta odrębnego artykułu. Kilka szaf zajmują w muzeum pięknie oprawione muchy flytierów z całego świata. To zasługa artysty, muszkarza i kolekcjonera, Fritz’a Gerdsa, który zmarł w 2011 roku i przekazał  swoją kolekcję, liczącą kilkaset gablot muzeum federacji. Gerds znał się i korespondował z najsławniejszymi muszkarzami końca XX-tego i początku XXI wieku. Oprawiał ich prace, otrzymując po kilka much od każdego do własnej kolekcji. Same oprawy są bardzo różnorodne, a żadnej z nich nie brakuje artystycznego ducha i same stanowią dzieła sztuki, co w połączeniu z ciekawymi wzorami much robi duże wrażenie. Polecam odwiedzenie muzeum wszystkim, których ścieżki zaprowadzą do Montany. Warto odpocząć tu chwilę w przerwie w łowieniu, oddać się kontemplacji, refleksji nad naszym hobby i mijającym czasem.

 

Tekst i zdjęcia: Mirosław Pieślak

Written by - - 192 Views