artykuły, muchowe początki

Muchowe początki: Jak zacząć łowić na mokrą muchę?

Muchowe początki: Jak zacząć łowić na mokrą muchę?

 


Muchowe początki – to dział, który kierujemy nie tylko do osób zaczynających łowić na sztuczną muchę, ale również tych, którzy pragną poszerzać swoje muchowe horyzonty. Stare wygi również znajdą tu coś ciekawego, bo przecież uczymy się całe życie. Dziś mokra mucha.


Na początek trochę historii. Nie wgłębiając się w daty i w nazwiska pionierów, technika mokrej muchy była początkiem, klasyką połowu ryb metodą muchową.  Do pionierów tych musimy zaliczyć Indian amerykańskich, którzy ponoć, znacznie wcześniej niż Anglicy, łowili na „streamera” imitującego głowacza – ale czy sprawdził to ktoś? Jeżeli tak, to na pewno polegało to na spławianiu przynęty z nurtem rzeki, tudzież przytrzymywaniu jej w wytypowanym miejscu nadając wabiące ruchy. Mniej więcej na tym polega połów na mokrą muchą, bez względu na to jaką przynętę zastosujemy, klasyczną mokrą, streamera czy nimfę.

Tekst: Michał Laudański

Historyczne grube, kute haki, „gruby sprzęt”, linki bardziej tonące niż pływające, wymuszały łowienie na imitację pod powierzchnią wody i głębiej. Dzisiaj, stosując nowoczesne sznury, możemy nawet prezentować muchy w tak zwanym filmie, czyli pod samym lustrem wody. To pozwala nam na imitowanie różnych stadiów wylotu owadów wodnych. Jedną techniką, mokrą muchą, możemy imitować wszystkie stadia rozwoju owadów, stosując odpowiednie sposoby prowadzenia i odpowiednie imitacje (cięższe, lżejsze muchy i linki różnych klas, od pływających po tonące). Obecna systematyka materiałów dzieląca je na bardziej i mniej chłonące wodę, pozwala nam na stworzenie imitacji, których głównym zadaniem jest przebicie powierzchni wody i utrzymanie muchy w nurcie. 

Mucha. Mokre muchy konstruujemy na grubszych, cięższych hakach. Używamy miękkich, nasiąkliwych materiałów, piór, sierści, dubbingów, lamet, drucików, główek. Ważne jest użycie ich w jak najmniejszej ilości. Ważne, aby mokra mucha była smukła, minimalna objętościowo, będąca w stanie przebić powierzchnię i pozostać na „pozycji” podczas spływu. Do wyboru mamy tysiące wzorów. Początkującym polecam tzw. spidery, kręcone z miękkich piór np. kury czy kuropatwy, w różnych kolorach. Mokre muchy ze skrzydełkami to wyższa szkoła kręcenia. Są one mniej trwałe, a poprawne zawiązanie ich zajmuje dość dużo czasu. O poradę proszę zwrócić się do kolegi Huberta Janeczka, który solidnie opanował tę sztukę.

Sprzęt. Nie wgłębiając się w portfele czytających, rozpoczynającym przygodę z muszkarstwem  proponuję tanią wędkę w klasie 4-5 AFTM o akcji mid flex, gdyż brania na mokrą bywają mocne i dobrze aby wędka miękko przyjmowała siłę uderzenia. Długość wędki i jej klasę należy dostosowywać do wielkości rzek i wód stojących, na których zamierzacie łowić, a co najważniejsze do wielkości występujących w nich ryb. Do rzecznego łowienia używam wędki 9-cio stopowej, a nad wodę stojącą zabieram kij o długości 10’6 stopy.

Linki. Polecam opisany już na pewno z tysiąc razy przedział: pływająca, intermediate i tonącę w różnych klasach, chociaż tej ostatniej jeszcze nie byłem zmuszony używać ze względu na głębokość moich miejscówek. W każdym razie linka pływająca i clear intermediate w rożnych klasach tonięcia (fast, slow, intermediate, hoover). Obie te linki obsłużą większość wód, na których zamierzacie muchować. Przypony np. koniczne lub wiązane samodzielnie, długości wędki. Moim skromnym zdaniem nie warto schodzić z grubości końcówki. Nie używam cieńszych niż 0,16mm ze względu na czasami „atomowe” branie na rozprostowanej lince i przyponie. 

Kołowrotek. Przestałem zwracać na to uwagę, dla mnie ważne jest żeby hamulec działał sprawnie. Najwygodniejsze kołowrotki to oczywiście te, z rodziny Large Arbor, które w mniejszym stopniu skręcają linkę. Jeśli chodzi o cenęm to z mojego doświadczenia poszukiwanie budżetowego kołowrotka często kończy się rozczarowaniem jakością wyrobu. Wybór należy do Was.

Technika. Stara jak świat Down and Across kojarzy mi się z metodą dla leniuchów, przy czym jest to metoda, która pozwala początkującym łowić pierwsze ryby na muchę. Polega ona na spławianiu przynęty w dół rzeki, wykonując rzuty pod różnym kątem w stosunku do nurtu. Wędkę trzymamy wysoko tak, aby jak najmniejsza ilość sznura dotykała wody. W ten sposób mamy lepszą kontrolę nad przynętą. W przypadku dalekich rzutów stosujemy mending – nadrzucanie linki, którą nurt wybrzusza powodując nienaturalnie szybki spływ muchy, co dla ryb na pewno wygląda nienaturalnie. Jak już pisałem możemy również zatrzymywać muchę nad obiecującymi miejscami, np. zatopionym kamieniem, karczem czy kępami roślin. Na końcu spływu, czyli już po naszej stronie rzeki, po rozprostowaniu sznura i przyponu, mucha wędruje ku powierzchni, co naśladuje prawdziwe zachowanie niektórych owadów wodnych. Nieco trudniejszą techniką jest łowienie mokrą muchą pod prąd. Dokładnie tak, jak na długą nimfę. Rzuty wykonujemy tak, aby przypon i linka wyprostowały się w locie, co  po opadnięciu linki na wodę powoduje stały kontakt z przynętą od początku jej spływu. Cofającą się linkę zbieramy z szybkością nurtu, do siebie. Każde przytrzymanie, pociągnięcie kwitujemy zacięciem, co w technice Down and Across nie jest konieczne, bo łowiąc w ten sposób ryby zapinają się same. Wystarczy unieść wędkę i rozpocząć hol.

Technika mokrej muchy to korzeń, matka wszystkich technik. Polecam ją szczególnie początkującym, bo jest łatwa i pozwala na złowienie pierwszych ryb. Na pewno da dużo satysfakcji i zmotywuje do głębszego poznawania techniki łowienia na muchę, która bezpodstawnie uznawana jest za trudną.

Pozdrawiam z Wrocławia 

Michał „Laudan” Laudański

Written by - - 217 Views