artykuły

Mokra muszka

Mokra muszka

 Nie mogę napisać o tej pięknej metodzie inaczej niż ”Mokra muszka”. Subtelność techniki prezentacji muchy w toni musi być zdrobniała i uwierzcie mi, wcale nie jest łatwo napisać coś o tym, na temat czego napisano już praktycznie wszystko.

 

Na głupiego Jasia.

 Rzucić po skosie w dół rzeki, mending. Linkę napina nurt i już łowimy. Wydaje się banalnie proste i poniekąd jest. Odnoszę wrażenie, że była to pierwsza technika łowienia na sztuczną muchę. Do tej pory klasyczne łowienie łososi tak właśnie wygląda. Nie będę ukrywał, że takie właśnie łowienie było moim pierwszym na tak zwaną muchę trzymaną, czy też jak mawia mój kolega, na głupiego Jasia łowiłem swoje pierwsze pstrągi, wtedy jeszcze za pomocą czeskiej linki zwanej „kablem”, która była jedyną na świecie linką pływająco-tonącą (w zależności czy była sucha, czy mokra). Mokrej muchy wykonanej na ogół na haczyku karpiowym, (miał oczko), tułowia z wełny,  jeżynki ze zbieranych na wiosce kurzych piór i nici wyciąganych z „podiwanionej” pończochy.

 Przed laty ta technika łowienia była bardzo popularna na Podhalu, tam właśnie widziałem prawdziwych wirtuozów popularnej trzymanki.

Skocznym krokiem poruszali się po wartkim Dunajcu, od kamienia do kamienia, od warkocza, po głęboczek. Przytrzymując mokrą muchę na uniesionym ku górze wędzisku. Co rusz długie muchówki uginały się pod ciężarem potokowca, który jeśli był rozmiaru turystycznej patelni lądował w koszyku zawieszonym na skórzanym pasku. Do dopełnienia obrazu brakowało tylko kapelusza z gęsim piórkiem.

Do dziś dzień stosuję tę metodę z drobnymi modyfikacjami wynikającymi z charakteru wód, w których łowię.

Najczęściej używam w tej metodzie linki intermedialnej, wędki o długości 9 stóp i klasie dobranej do… oczekiwań. Jest to chyba najprostsza metoda połowu, ale bywa bardzo skuteczna, w szczególności podczas letnich miesięcy, gdy ryby są aktywne i wyszukują pokarmu w toni. Bardzo skuteczna podczas masowego wylotu chruścika, tam gdzie przepisy pozwalają, bywa zabójcza wieczorem i w nocy. 

 Czasem nadając delikatne ruchy trzymanej mokrej muszce, poprzez delikatne podciągnięcia linki możemy nadać jej życia, co bywa bardzo kuszące w szczególności przy połowie potokowców.  

Lekko dociążona potrafi kapitalnie imitować owada, który próbuje dostać się na powierzchnię. Umiejętne przytrzymanie i uniesienie wędki, podniesie imitację ku powierzchni, gdzie ryby takie jak klenie, pstrągi, czy lipienie często szukają pokarmu.

Jest to metoda, w której praktycznie nie zacinam, podobnie jak przy łowieniu łososi wędziskami dwuręcznymi, czekam aż linka zrobi robotę, po czym delikatnie unoszę wędkę, aby rozpocząć hol ryby. 

Mokra jest metodą spacerową, tam gdzie jest to możliwe, brodząc i łowiąc na długą mokrą muszkę w poprzek rzeki, można przemierzać w nieskończoność kolejne miejscówki i nie ma chyba nic przyjemniejszego jak branie dużej ryby na wyprostowanej lince. 

 

Mokrą jak na suchą.

Nie jest to już takie łatwe, ale bywa bardzo skuteczne. Niezbyt często widuję muszkarzy łowiących w ten sposób na polskich wodach. Za to niejednokrotnie widywałem łowiących w ten sposób, na tak zwane spider-ki, w okresie późnej wiosny na rzekach angielskich. U nas bardziej znane jako łowienie na „pedałki”, przy użyciu mikro nimf.

Jak wcześniej wspomniałem jest to trudna, techniczna metoda. Trudność polega na wyczuciu brania ryby. Przy znoszonej naturalnie mokrej muszce, możemy nie zauważyć ryby, która ją wzięła. W odróżnieniu od metody z użyciem mikro nimf, w tym wypadku nie napinamy linki, tylko pozwalamy muszce spływać naturalnie, jak przy metodzie suchej muchy w poprzek nurtu. Rzucamy powyżej domniemanego stanowiska, lub powyżej namierzonej ryby i przy jakimkolwiek ruchu wody, błyśnięciu, czy też nagłemu napięciu linki powinniśmy natychmiast delikatnie zaciąć.

Metoda bardzo skuteczna, w dniach gdy ryby żerują w toni, na przykład zjadając emergery. Często przy kręceniu mokrych muszek, które wiążę do końca swojego przyponu podczas takiego łowienia, dociążam delikatnie przynętę, dodając kilka zwojów cienkiego drutu pod tułowiem, lub dodając delikatną główkę. W przeciwieństwie do „mokrej trzymanej”, gdzie stosuję najczęściej linkę intermedialną, czasem wolno tonącą, w wypadku mokrej spływającej swobodnie zawsze używam linki pływającej z przyponem co najmniej o długości równej długości wędziska.

 

 

W wodzie stojącej.

 Tutaj można napisać osobny artykuł na temat technik łowienia na mokrą muchę w jeziorach. Inaczej łowi się z dryfującej łodzi, inaczej brodząc. Techniki prezentacji w  wypadku łowienia pstrągów tęczowych, różnią się od prezentacji muchy przy łowieniu potokowców. Inaczej podchodzę do wzdręg, a jeszcze inaczej do leszczy, czy linów. W wielkim skrócie, próbując znaleźć uniwersalny zestaw skomponowałbym go tak: linki od pływającej, przez intermedialne, po tonące, w zależności od głębokości na jakiej chcę zaprezentować przynętę. W wypadku jeziorowych łowów raczej stosuje długie przypony, minimum długości wędki. W prezentacjach przypowierzchniowych , nawet do podwójnej długości wędki. Prędkość prezentacji, czyli pociągnięć, zbierania linki, znowu uzależniam od gatunku jaki staram się poławiać. W wypadku metod, gdy prezentacja muchy jest w strefie przypowierzchniowej staram się zacinać za pomocą wędki, muchy prowadzone głębiej, jeśli sprowokują rybę do brania, często zacinam „ z linki”, czyli w momencie brania pociągam gwałtowniej linkę i dopiero po wyczuciu oporu unoszę wędkę do góry. 

Podczas jeziorowych łowów na „mokrą”, istotną sprawą dość często są długie rzuty i opanowanie technik rzutowych pomaga i bywa kluczowe.

Mokra muszka jest tak samo łatwa, jak i trudna. Na pewno coraz rzadziej obserwuję wędkarzy łowiących tą metodą, namawiam do spróbowania mokrej muszki niezależnie od tego czy łowicie na nizinnej małej rzeczce klenie, czy w dużych nizinnych rzekach jelce. Spróbujcie jesienią zawiązać do końca przyponu małą imitację mokrej, brązowej bezskrzydłej jętki i zaprezentować ją na skraju nurtu. Lipienie bardzo chętnie biorą na taką trzymaną muchę, no i oczywiście pstrągi na swobodnie spływające mokre w letnie wieczory. W szczególności wtedy, gdy wiemy, że ryby są w łowisku, a nie widać ich aktywności. Istotą sukcesu  podczas tej pięknej klasycznej techniki jest wiara w metodę i cierpliwość. Życzę dobrej zabawy i wytrwałości.

 

Tekst: Igor Glinda

Rysunki: Tomasz Korzewski

Written by - - 225 Views