artykuły

Switch Polska

Switch Polska

Czy istnieje niemal uniwersalna wędka muchowa, która sprawdzi się w odmiennych warunkach, na różnorodnych wodach i na różnych rybach, a do tego będzie łatwa w obsłudze jak spinning? Wędka, którą swobodnie operować będziemy w zakrzaczonych rzekach, trzcinowych brzegach jezior i kamienistych morskich wybrzeżach, łowiąc ryby od lipienia, przez szczupaki, po łososie i morskie trocie włącznie?
Istnieje… SWITCH!

 

Odkąd przed laty porzuciłem spinning i przeszedłem na muchową stronę mocy, nieustannie poszukiwałem najwłaściwszych rozwiązań, które pozwolą mi komfortowo, wygodnie i skutecznie operować muchówką. Początkowo były to klasyczna muchówka jednoręczna, z którą uganiałem się za pstrągami . Na tych zarośniętych wszelką roślinnością ciekach, posługiwanie się jednoręcznym sprzętem nie należy do najłatwiejszych, szukałem więc dla niego alternatywy.

Zanim jednak przejdę do tytułowego Switcha, pozwólcie, że opowiem Wam jak u mnie do tego doszło…

Prototyp głowicy…

Kiedyś przypadkowo natknąłem się u kolegi na pocięte kawałki różnych linek. Połączyłem cylindryczne belly od jakiejś wf #4 z 3-metrowym kawałkiem przedniej części linki #10. Całość zakończyłem pętelką, do której dołączyłem kawałek tonącej linki. Z takim zestawem w stylu „zrób to sam” pojechałem na wiosenne pstrągi. 

Jak to leciało! Daleko, celnie! W każde dotąd  niedostępne miejsca mogłem podać streamera, który – swoja drogą – tego dnia sprowokował kapitalne pstrągi.

Mogę śmiało powiedzieć, że tamtego dnia, lata temu, w czasach, w których nie istniało jeszcze takie pojęcie, stworzyłem dla siebie nową, prototypową głowicę rzutową à la Skagit. Dziś tego typu głowice są już dostępne w każdej klasie, długości i profilu. Dobranie odpowiedniej do kija nie stanowi problemu, a dopasowane do wędki właściwie „same rzucają” dokładnie tam gdzie, czym i jak daleko chcemy.

Początki DH

Z czasem, naturalnym procesem było odkrywanie nowych możliwości, jakie daje muszkarstwo. Mój kolega, pasjonat fly fishingu, zaraził mnie „wirusem” dwuręcznej muchówki. Szlify zdobywałem na Drwęcy – rzece, do której miałem najbliżej i której jestem wierny do dziś.

Pierwsze kroki z DH to ciężkie kije, kołowrotek Libella z nawiniętym, plecionym Mundkowym zestawem lead core służącym do wyjmowania kamieni z dna. 😉

Z czasem apetyt rósł, zmieniałem kije, poznałem co to belly, głowica, tipy i całe pozostałe ustrojstwo, a wraz z nim kombinatorski koszmar; dobieranie, przycinanie, ważenie głowic, by wszystko zgrać, by pasowało, by leciało. Wiedziałem, że musi istnieć lepszy sposób; odkryłem go dla siebie kilka lat temu. Ze świata przybył do nas kij, który zrewolucjonizował i zdefiniował na nowo pojęcie wędki dwuręcznej, a jest nim…SWITCH!!!

O Switchu

Switch powstał jako alternatywny, lekki kij dwuręczny do połowu łososi, steelheadów i dużych pstrągów na mniejszych rzekach i w trudniejszych warunkach. Właśnie z tych powodów wybór takiego kija na nasze rodzime, raczej małe, wąskie cieki, którym daleko do wielkich i szerokich łososiowych rzek Skandynawii, Anglii, czy Stanów, wydaje się najodpowiedniejszy.

Wędki dwuręczne typu Switch początkowo 11-stopowe, w klasie około # 6-7, dziś mają już ogromną rozpiętość długości i klas, i znajdziemy je w ofercie każdej szanującej się firmy muchowej.

Wędki długości 10’4” – 11’6”, od klasy # 3 po # 12, od parabolicznych, po niezwykle szybkie. Kije którymi możemy delikatnie łowić lipienie, precyzyjnie podawać streamery pstrągom, perfekcyjnie prowadzić tuby trociowo-łososiowe, bezproblemowo rzucać ogromnymi muchami szczupakowo-głowacicowymi, a także holować wielkie ryby na prawdziwych Big Game morskich i oceanicznych łowów. Każdy znajdzie rozwiązanie dla siebie. Switch wszędzie! 

Do każdego takiego kija kupimy idealną głowicę typu switch czy skagit, a dzięki wymiennym tipom zyskujemy linkę multi-tip do łowienia w każdej warstwie wody.

Jeden kij, jeden kołowrotek, jedna linka, czyli zestaw uniwersalny.

Switch Polska

U nas też można wykorzystać potencjał tego typu wędek. Nasze  rzeki rzadko przekraczają 30-40 metrów szerokości, dlatego podawanie 4-5-metrowymi kijami DH długich głowic, czy wykonanie pętli do naładowania wędki w zakrzaczonych odcinkach, jest lekko mówiąc uciążliwe. Z moich obserwacji połowu i holu ryb łososiowatych (tak przez spinningistów, jak i muszkarzy) wynika, że zdecydowaną ilość ryb łowi się ze środka nurtu, a nawet spod samych nóg, czyli bardzo blisko nas, zaledwie kilka do kilkunastu metrów od brzegu. Zastosowanie długich wędek i długich rzutów nie ma większego sensu, poza krótkimi okresami zimy, w których trzeba sięgnąć za krawędź lodu oraz wiosennymi powodziami, gdy brzegi są pozalewane. W pozostałych sytuacjach około 11-stopowy kij to ideał.

Dodatkowo switche znajdują zastosowanie w połowie jeziornych szczupaków, a już bardzo szerokie możliwości dają na rzekach nizinnych, gdzie możemy nimi łowić powierzchniowo bolenie, klenie czy jazie, w nurtach i za ostrogami sandacze, okonie, brzany, a na przykosach sumy. Nie sposób pominąć też bałtyckich łowów srebrniaków czy belon, do których połowu switch będzie też świetnym wyborem. 

Mój wybór

W owym czasie, gdy switche wchodziły na nasz rynek, nabyłem Vision GTCatapult 11’6” #7 26g i świat DH nabrał kolorów, bo wędka była lekka, szybka i przede wszystkim bardzo poręczna. Eureka! Kij idealny istnieje!

Swojego pierwszego switcha wziąłem z myślą o drwęckich trociach, by odciążyć bark od ciężkiego, dwuręcznego kija. Stwierdziłem ponadto, że w naszych krajowych warunkach więcej się rzuca, niż holuje i łowi ryb, w szczególności rekordowych rozmiarów okazy. 

Do 11stopowego  kija dołożyłem już specjalnie zaprojektowaną głowicę typu Skagit Short firmy RIO. Do kompletu kilka różnej długości i wagi tipów. Gotowe!

Tym zestawem wyholowałem już piękne pstrągi, szczupaki i oczywiście trocie, a hol ryb przy użyciu tak lekkiego, dwuręcznego zestawu, to czysta muchowa poezja, frajda i zabawa.

 Z czasem do Visiona dołączyły też inne switche, które stosuję wymiennie w różnych  warunkach  i na różne ryby. 

Mam nadzieję, że spróbujecie i odkryjecie, a następnie pokochacie switch tak jak ja, i że przypadnie Wam do gustu takie łowienie. Gorąco polecam! 

 

Tekst: Robert Karlewski

Zdjęcia: Robert Karlewski, Mirosław Pieślak

Written by - - 211 Views